Płomień Pamięci: Polska i Ukraina razem na Cmentarzu Osobowickim
W przeddzień 106. rocznicy Bitwy Warszawskiej, w wielu polskich i ukraińskich miastach rozbłysły płomienie symbolizujące pamięć o wspólnej walce sprzed ponad wieku. Inicjatywa, nazwana „Płomień Braterstwa”, zgromadziła harcerzy, skautów oraz mieszkańców obu krajów przy grobach żołnierzy, którzy ramię w ramię stawiali opór sowieckiej inwazji w latach 1919-1920. Wydarzenie to stało się nie tylko hołdem dla bohaterów minionych epok, ale również przypomnieniem o sile sojuszu polsko-ukraińskiego.
Odnawianie pamięci o dawnych sojusznikach
Wspólna historia Polski i Ukrainy wciąż pozostaje mało znana, szczególnie jeśli chodzi o udział żołnierzy ukraińskich w wojnie polsko-bolszewickiej. Sierpień 1920 roku był momentem próby – poza Ukrainą, żadna inna armia nie wsparła Polski w obliczu zagrożenia ze strony bolszewików. Symbolika tegorocznych wydarzeń podkreśla istotę tego sojuszu, który zaważył na losach Europy.
Akcję „Płomień Braterstwa” zainicjowały wspólnie Związek Harcerstwa Polskiego i organizacja ukraińskich skautów „Płast Polska”. W jej ramach od miesięcy prowadzono poszukiwania i porządkowanie grobów żołnierzy Ukraińskiej Republiki Ludowej. Organizatorzy zachęcali do włączenia się lokalne społeczności, instytucje oświatowe, samorządy, wspólnoty wyznaniowe, jak również dziennikarzy.
Znaczenie upamiętnienia na Dolnym Śląsku
Wrocław, podobnie jak wiele innych miast, aktywnie włączył się w obchody. Na Cmentarzu Osobowickim zapalono znicz na grobie Antoniego Jarmaka – oficera, który odegrał wybitną rolę w wojnie 1920 roku i w obronie Zamościa. Oprócz tego, na Dolnym Śląsku znajdują się jeszcze dwa inne groby żołnierzy URL, co czyni region ważnym punktem na mapie pamięci o wspólnej walce Polaków i Ukraińców.
Wśród uczestników czwartkowego wydarzenia był także wnuk Jarmaka, obecnie wykładowca jednej z wrocławskich uczelni, co dodaje uroczystości rodzinnego i międzypokoleniowego wymiaru.
Życiorys Antoniego Jarmaka – wojenny los i losy powojenne
Antoni Jarmak, urodzony w Krzywym Rogu w 1900 roku, od młodości związany był z wojskowością – już w 1917 roku zaciągnął się do Armii Czynnej Ukraińskiej Republiki Ludowej. W czasie wojny polsko-bolszewickiej brał udział w najbardziej zaciętych walkach pod komendą generała Marka Bezruczki. Obronę Zamościa, gdzie ukraińscy i polscy żołnierze stoczyli kluczowe bitwy, Jarmak wspominał jako przełomowy moment w swoim życiu.
Po zakończeniu wojny jego losy splotły się z Polską na dobre. Przebywał w obozach internowania, a po odzyskaniu wolności zdał maturę w Kaliszu. Dzięki współpracy między rządem Józefa Piłsudskiego a emigracyjnymi władzami ukraińskimi, miał możliwość ukończenia polskiej szkoły oficerskiej. Służył następnie w kilku jednostkach Wojska Polskiego, a w 1939 roku ponownie stanął do walki podczas kampanii wrześniowej.
Po wojnie Jarmak został żołnierzem Polskich Oddziałów Wartowniczych amerykańskiej armii na Zachodzie, a w 1946 roku powrócił do kraju. Osiadł najpierw w Pleszewie, potem we Wrocławiu. Lata 50. przyniosły mu represje ze strony władz komunistycznych, dopiero po latach mógł podjąć pracę zgodną z wykształceniem.
Dziedzictwo i współczesne znaczenie pamięci
Do emerytury Antoni Jarmak pracował w branży księgarskiej, specjalizując się w literaturze ukraińskiej i rosyjskiej. Pozostawił po sobie nie tylko potomków, którzy kontynuują jego dziedzictwo, ale także żywy przykład pojednania i współpracy narodów. Obecność młodego pokolenia przy grobach dawnych bohaterów pokazuje, że historia sprzed stulecia wciąż może być żywa i inspirująca.
„Płomień Braterstwa” staje się symbolem nie tylko przeszłości, ale i teraźniejszości – dowodem na to, że nawet po dekadach można odnaleźć wspólny język pamięci i budować dobre sąsiedztwo na fundamentach historycznej solidarności.
Źródło: wroclaw.pl
