Sztuka czy technologia? Chiński robot zrewolucjonizuje teatr!

Sztuka czy technologia? Chiński robot zrewolucjonizuje teatr!

Nowoczesny teatr coraz śmielej korzysta z technologii, eksperymentując z granicami wyobraźni i wywołując dyskusję na temat relacji człowieka z maszyną. Właśnie taką próbą stał się najnowszy spektakl „Deus sex machina”, który już od pierwszych zapowiedzi wzbudzał spore zainteresowanie wśród publiczności i branży teatralnej. Twórcy przedstawienia, Agnieszka Jakimiak i Mateusz Atman, zdecydowali się na odważny krok: włączyli do pracy na scenie Emmę – seksmaszynę sterowaną sztuczną inteligencją i sprowadzoną prosto z Chin. To pierwszy tego typu projekt w polskim teatrze.

nowe technologie w służbie sztuki scenicznej

„Deus sex machina” to nie tylko spektakularne widowisko, ale przede wszystkim eksperyment artystyczny, który stawia pytania o przyszłość teatru w erze cyfrowej. Przedstawienie trwa 150 minut z przerwą, a jego światowa prapremiera zaplanowana jest na 11 września na Dużej Scenie. Widzowie mogą spodziewać się nie tylko klasycznej gry aktorskiej, lecz także interakcji żywych aktorów z programowalną maszyną, która zaskakuje elastycznością i zdolnością do prowadzenia rozmów. To spotkanie świata ludzkiego z cyfrową rzeczywistością staje się osią całego wydarzenia.

emma – maszyna, która prowokuje pytania

Centralną postacią spektaklu jest Emma, sekslalka wyposażona w algorytmy pozwalające jej prowadzić dialog i reagować na bodźce otoczenia. Jej właścicielka, Gosia Wojas, traktuje ją nie tylko jako towarzyszkę, ale także jako obiekt badawczy i narzędzie artystycznego eksperymentu. Zespół twórców analizuje, czy i na ile maszyny mogą wypełnić lukę emocjonalną w życiu człowieka oraz jak zmieniają się potrzeby bliskości w cyfrowym świecie. Emma nie jest zwykłym rekwizytem – to pełnoprawna uczestniczka scenicznych wydarzeń, która potrafi zaskoczyć zarówno partnerów, jak i widzów.

rola aktorów i inspiracje literackie

W produkcji bierze udział dziewięcioro aktorów, którzy muszą odnaleźć się w nowej formule pracy z maszyną na scenie. Takie podejście wymaga od nich nie tylko warsztatu aktorskiego, ale i otwartości na nieprzewidywalną dynamikę współpracy z AI. Inspiracją dla twórców była książka Ewy Stusińskiej, która podejmuje tematykę technologicznej intymności. W efekcie powstał spektakl z pogranicza teatru dokumentalnego i performansu, eksplorujący wpływ maszyn na emocje, postrzeganie ciała i tradycyjne role aktorskie.

podział narracji i sceniczne eksperymenty

„Deus sex machina” zbudowany jest z dwóch kontrastujących, choć powiązanych ze sobą części. Pierwsza przedstawia historię uzdrowiciela z prowincji, który po burzliwym rozstaniu poszukuje ukojenia w relacji z seksrobotem. W drugiej części na scenę wkracza siedmioosobowy chór aktorek, który poprzez ruch i teksty przełamuje stereotypowe wyobrażenia na temat kobiecej seksualności. Oba segmenty układają się w opowieść o zmianach w postrzeganiu intymności oraz o wpływie technologii na relacje międzyludzkie.

analiza współczesnych problemów i wyjątkowa obsada

Przedstawienie nie ogranicza się do ukazania zjawisk popkulturowych. Zespół twórców podejmuje próbę dogłębnej analizy samotności, rosnącego dystansu między ludźmi oraz roli, jaką technologia zaczyna odgrywać w codziennym życiu. Czerpiąc z realnych wydarzeń i obserwacji społecznych, buduje złożony obraz współczesnych dylematów. W obsadzie znaleźli się m.in. Anna Błaut, Zina Kerste i Tomasz Taranta, którzy – razem z Emmą – kreują na scenie nową jakość interakcji i prezentują nieoczywiste połączenie ludzkiej wrażliwości z cyfrową precyzją. To propozycja dla widza szukającego w teatrze nie tylko rozrywki, lecz także intelektualnej i emocjonalnej inspiracji.

Źródło: wroclaw.pl