Rowerzysta oskarżony o atak na seniorkę, nie przyznaje się do winy

Rowerzysta oskarżony o atak na seniorkę, nie przyznaje się do winy

Wrocław, ulica Pilczycka, 11 maja – dramatyczne zdarzenie przyciągnęło uwagę mediów i opinii publicznej. 80-letnia dr Walentyna Wnuk, znana gerontolog i członkini Wrocławskiej Rady Seniorów, stała się ofiarą niecodziennego incydentu. Rowerzysta, 42-letni mężczyzna, miał ją potrącić, a następnie popchnąć, co spowodowało jej upadek. Kobieta, nie otrzymawszy pomocy od sprawcy, została pozostawiona na łasce przechodniów. Inna kobieta, świadek wydarzenia, pospieszyła z pomocą. Poszkodowana trafiła do szpitala, gdzie przeszła szereg badań diagnostycznych, w tym rezonans magnetyczny.

Śledztwo i dowody

Całe zajście zostało zarejestrowane przez kamerę samochodową oraz system monitoringu miejskiego. Nagrania te ukazują moment, w którym dr Wnuk upada niemal pod nogi innego przechodnia. Sprawa zyskała rozgłos medialny dzięki apelowi samej pokrzywdzonej, która liczyła na zwiększenie ostrożności wśród rowerzystów, użytkowników hulajnóg i deskorolek, by chronić osoby starsze przed podobnymi incydentami. Do sprawy dołączyły inne media, co jeszcze bardziej zwiększyło jej zasięg.

Interwencja policji

Wrocławska Komenda Miejska Policji, badając naruszenie nietykalności cielesnej, zdecydowała się na publikację wizerunku mężczyzny zarejestrowanego na nagraniach. Po pewnym czasie do funkcjonariuszy zgłosił się pełnomocnik podejrzanego, co doprowadziło do jego przesłuchania na komisariacie Wrocław Fabryczna. Mężczyźnie postawiono zarzuty naruszenia nietykalności i narażenia na niebezpieczeństwo zdrowia.

Postawione zarzuty

42-letniemu mężczyźnie przedstawiono zarzuty zgodnie z Kodeksem Karnym: z artykułu 157, § 2, dotyczącego naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia, oraz z artykułu 160, §1, za narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Pomimo tego, podejrzany nie przyznaje się do winy. W swoich wyjaśnieniach twierdzi, że dr Wnuk wtargnęła mu pod koła, mimo że sygnalizował swoją obecność dzwonkiem rowerowym.

Incydent ten jest przykładem rosnących napięć na miejskich chodnikach i ścieżkach rowerowych, które w miastach stają się coraz bardziej zatłoczone. Sprawa pozostaje przedmiotem zainteresowania, a ostateczne rozstrzygnięcie przed sądem może przyczynić się do dyskusji na temat bezpieczeństwa ruchu pieszych i rowerzystów w przestrzeni miejskiej.

Źródło: wroclaw.pl