Ryszard Tarasiewicz – kariera trenerska i piłkarska
Ryszard Tarasiewicz to jedna z tych postaci polskiej piłki, które zostawiają ślad na dwóch frontach – najpierw jako zawodnik, potem jako trener. Urodzony 27 kwietnia 1962 roku we Wrocławiu, przez dekadę był filarem Śląska Wrocław, a po zakończeniu kariery piłkarskiej płynnie przeszedł za ławkę trenerską – i tam rozwinął się jeszcze bardziej. Pseudonim „Taraś” rozpozna każdy kibic polskiej piłki lat 80., a lista klubów, które prowadził jako szkoleniowiec, robi wrażenie samą swoją długością. To człowiek, który Wrocław ma we krwi, niezależnie od tego, gdzie aktualnie pracuje.
Dzieciństwo i początki w Śląsku Wrocław
Ryszard Tarasiewicz urodził się 27 kwietnia 1962 roku we Wrocławiu. Piłka nożna interesowała go od najmłodszych lat. Młody Ryszard na Oporowskiej pojawił się już w wieku dziesięciu lat. Po ośmiu latach debiutował w drużynie seniorów, wcześniej zdobywając mistrzostwo Polski juniorów 1979 roku.
W Śląsku Wrocław był wychowankiem klubu, gwiazdą nie tylko wrocławskiego zespołu, ale całej polskiej piłki lat 80., a także trenerem, który jako ostatni wprowadził WKS do Ekstraklasy. Tarasiewicz miał szczęście, bowiem swoją grę w Śląsku zaczynał jeszcze w czasach Sybisa, Pawłowskiego i Garłowskiego, dołączając do drużyny prowadzonej przez Oresta Lenczyka w 1980 roku.
Kariera piłkarska – dekada w trójkolorowych barwach
Tarasiewicz występował zawsze na pozycji pomocnika. Nazywano go „Tarasiem”. Jego znakiem firmowym były rzuty wolne – od trajektorii lotu nazywane przez bramkarzy „spadającym liściem dębu”.
Przez dziewięć lat gry dla swojego macierzystego klubu zaliczył w nim 236 występów i strzelił 65 goli, co czyni z niego trzeciego najskuteczniejszego snajpera w historii WKS-u. Wyczyn jest godny podkreślenia tym bardziej, że Tarasiewicz nigdy nie był napastnikiem.
214 meczów ligowych i 56 bramek – taki bilans zebrał Tarasiewicz w barwach Śląska Wrocław do 1989 roku. Pomocnik, który strzelał jak napastnik.
Tarasiewicz osiągnął wiele sukcesów ze Śląskiem Wrocławiem – w 1987 roku zdobył Puchar Polski i Superpuchar Polski. Najwyższą formę w całej swojej karierze osiągnął w 1989 roku. Wiosną czarował w lidze, zdobywając aż 9 bramek. To właśnie ten rok przyniósł mu tytuł Piłkarza Roku 1989 – najważniejsze indywidualne wyróżnienie w polskiej piłce tamtej dekady.
Reprezentacja Polski i Mistrzostwa Świata 1986
Tarasiewicz został powołany do reprezentacji Polski w przedziale od 1984 do 1991 roku. W reprezentacji Polski zagrał w 58 meczach, w których zdobył 9 bramek. To solidny dorobek jak na pomocnika, który nigdy nie grał w roli stricte ofensywnej.
Brał udział w Mistrzostwach Świata w 1986 roku w Meksyku. Zdarzyła się wtedy wpadka – w przegranym meczu z reprezentacją Brazylii po jego faulu na Carece został podyktowany rzut karny, z którego przeciwnicy zdobyli gola. Polska odpadła z turnieju, ale sam udział w mundialu pozostał jednym z największych osiągnięć w karierze „Tarasia”.
W eliminacjach do kolejnego mundialu los nie był już tak łaskawy. W spotkaniu z Anglią (0:0) w eliminacjach MŚ 1990 Ryszard Tarasiewicz – słynący z uderzenia zwanego „spadającym liściem” – obił poprzeczkę bramki strzeżonej przez Petera Shiltona. Gdyby piłka poleciała kilka centymetrów niżej, „Taraś” przeszedłby do historii jako ten, który – tak jak Jan Domarski w 1973 – zamknął drogę na mundial Dumnym Synom Albionu. Gol jednak nie padł, na mundial pojechała Anglia, a Polacy zostali w domu. Tarasiewicz miał czego żałować, bo mógł to być jego drugi turniej rangi mistrzostw świata w reprezentacyjnej karierze.
Kres reprezentacyjnej przygody pomocnika przyszedł 16 października 1991 roku. Miał on miejsce w meczu z Irlandią (3:3) w kwalifikacjach do Euro 1992, rozegranym na stadionie Lecha w Poznaniu.
Zagraniczne przygody – Szwajcaria, Francja, Norwegia
W 1989 roku Tarasiewicz pożegnał Śląsk Wrocław i ruszył za granicę. Tytuł Piłkarza Roku otworzył mu drzwi do zachodnioeuropejskich lig, gdzie spędził kolejne osiem lat kariery.
Występował w klubach szwajcarskich (Neuchatel Xamax, między 1989 a 1990 rokiem), francuskich (AS Nancy w latach 1990–1992, RC Lens w latach 1992–1994, RC Besancon w latach 1994–1995, Etoile Carouge w latach 1995–1996) i norweskich (FK Sarpsborg, między 1996 a 1997 rokiem).
Osiem lat za granicą, pięć różnych krajów, sześć klubów – Tarasiewicz nie bał się wyzwań poza Polską, choć sercem zawsze pozostawał przy Śląsku.
Swoją karierę piłkarską oficjalnie zakończył w wieku 35 lat. Był 1997 rok, a jego ostatnim klubem w karierze był norweski FK Sarpsborg.
Powrót do Wrocławia – początki kariery trenerskiej
Po zawieszeniu butów na kołku Tarasiewicz rozpoczął pracę w roli szkoleniowca. Do Polski wrócił 7 lat później, aby objąć ukochany przez niego Śląsk Wrocław.
Decyzja o powrocie nie była prosta. „Wszystko działo się bardzo szybko. Rysiek we wtorek otrzymał informację, że w czwartek musi być na treningu – wspomina jego żona, Joanna. – Siedzieliśmy i całą noc dyskutowaliśmy o tej ofercie. Ale wiedziałam, że to jest jego marzenie. Powiedziałam, żeby jechał, spróbował, a ja zostanę i zobaczymy, co się stanie. We Wrocławiu był sam przez 10 miesięcy. On jest bardzo rodzinny, uczuciowy i chyba cierpiał bardziej niż my we Francji.”
W 2004 roku wrócił do Polski i przejął Śląsk Wrocław, który wówczas znajdował się w niższych ligach. Podczas pierwszej przygody w roli trenera Śląska Tarasiewicz wywalczył z tym klubem awans do 2. ligi. Tarasiewicz mógł opowiadać o zwycięstwach swojej drużyny niemal co tydzień, ponieważ pod jego wodzą Trójkolorowi zdecydowanie wygrali rozgrywki III ligi, awansując na zaplecze ekstraklasy.
Śląsk Wrocław – awans do Ekstraklasy i Puchar Ekstraklasy
Droga na szczyt z Trójkolorowymi
Po zakończeniu sezonu 2005/06, w wyniku sporów z ówczesnym właścicielem klubu, Edwardem Ptakiem, Tarasiewicz zrezygnował z pracy i wyraził chęć objęcia posady selekcjonera młodzieżowej reprezentacji Polski. W 2006 roku rozstał się ze Śląskiem Wrocław, ale rok później znów powrócił do tej drużyny. W międzyczasie prowadził Jagiellonię Białystok.
Do Wrocławia wrócił po roku i w 2008 roku awansował z zespołem do Ekstraklasy. To był historyczny moment – Tarasiewicz jako trener jako ostatni wprowadził WKS do Ekstraklasy. W kolejnym sezonie Ryszard Tarasiewicz potwierdził się także na poziomie Ekstraklasy. Wówczas Śląsk Wrocław był beniaminkiem, a mimo to zajął 6. miejsce na koniec ligi. Co więcej, drużyna ta zwyciężyła Puchar Ekstraklasy.
Rozstanie ze Śląskiem
W 2010 roku Tarasiewicz odszedł ze Śląska Wrocław. Rozstanie z macierzystym klubem zamknęło pewien rozdział – zarówno zawodniczy, jak i trenerski. Wrocław jednak zawsze pozostał punktem odniesienia w jego życiu.
Kolejne sukcesy – Pogoń Szczecin i Zawisza Bydgoszcz
Po odejściu ze Śląska Tarasiewicz na krótko związał się z ŁKS-em Łódź i Pogonią Szczecin. Jeśli chodzi o Portowców, to Tarasiewicz ponownie wprowadził klub do Ekstraklasy. Tym razem zrobił to w barwach Pogoni Szczecin.
Kolejnym wielkim rozdziałem stała się Bydgoszcz. Nie można pominąć jego osiągnięć z Zawiszą Bydgoszcz, gdzie prowadził drużynę do zdobycia Pucharu Polski w 2014 roku oraz awansu do Ekstraklasy w 2013 roku, co uwydatnia jego wszechstronność i umiejętność pracy w różnych warunkach.
- Awans do Ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław (2008)
- Puchar Ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław (2009)
- Awans do Ekstraklasy z Pogonią Szczecin
- Awans do Ekstraklasy z Zawiszą Bydgoszcz (2013)
- Puchar Polski z Zawiszą Bydgoszcz (2014)
- Awans do I ligi z Kotwicą Kołobrzeg (2024)
Arka Gdynia, Kotwica Kołobrzeg i Warta Poznań – ostatnie rozdziały
Tarasiewicz i jego asystent Tomasz Wolak prowadzili Arkę Gdynia od 19 października 2021 roku do 14 listopada 2022 roku. Pierwszy sezon zakończyli na 3. miejscu i przegraną w barażu z Chrobrym Głogów 0:2. W drugim zostali zwolnieni po rundzie jesiennej, gdy drużyna była na 6. miejscu.
W sezonie 2023/2024 Tarasiewicz wprowadził do Betclic 1 Ligi Kotwicę Kołobrzeg. Na zapleczu Ekstraklasy klub znad morza popadł jednak w poważne kłopoty finansowe, miał nawet zawieszoną licencję na występy na pierwszoligowym froncie. 10 stycznia 2025 roku „Taraś” postanowił rozwiązać kontrakt za porozumieniem stron.
Na nową pracę nie czekał tym razem zbyt długo. Już dwa miesiące później został szkoleniowcem spadkowicza z Ekstraklasy – Warty Poznań. Umowa z doświadczonym szkoleniowcem obowiązywać miała do końca sezonu 2025/2026. Sezon okazał się jednak trudny – kampania 2024/2025 pozostawiła w głowie szkoleniowca najokrutniejsze wspomnienia. Przed pracą w Warcie Tarasiewicz odpowiadał za wyniki w Kotwicy Kołobrzeg, która finalnie również została zdegradowana.
Ryszard Tarasiewicz – trener, który awansuje
Śledząc karierę Ryszarda Tarasiewicza, nie sposób nie odnieść wrażenia, że jest on ekspertem od wygrywania w niższych klasach rozgrywkowych. Wiele razy odmieniał losy drużyn w ciągu sezonu, na koncie ma liczne awanse do wyższych klas rozgrywkowych.
W bardzo bogatym CV od 2004 roku największymi sukcesami na drodze Polaka są Puchar Polski z Zawiszą Bydgoszcz i wywalczone awanse do Ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław oraz Pogonią Szczecin. Prowadził takie kluby jak Śląsk Wrocław, Zawisza Bydgoszcz, Jagiellonia Białystok, ŁKS Łódź, Pogoń Szczecin, Korona Kielce, Arka Gdynia, Miedź Legnica, GKS Tychy i Kotwica Kołobrzeg.
„Trener Tarasiewicz to bardzo doświadczony szkoleniowiec, mający również bogatą karierę zawodniczą. Znany jest ze świetnego podejścia do piłkarzy, ale także z autorytetu, jaki potrafi wśród nich zbudować” – tak charakteryzował go Artur Meissner, prezes Warty Poznań, przy okazji ogłoszenia transferu w marcu 2025 roku. To zdanie trafnie opisuje trenerskie DNA „Tarasia” – człowieka, który potrafi wejść do szatni i zmienić jej nastawienie.
Życie prywatne
Ryszard Tarasiewicz jest człowiekiem rodzinnym. On jest bardzo rodzinny i uczuciowy – tak opisuje go żona Joanna, która towarzyszyła mu przez lata zagranicznej kariery. Gdy w 2004 roku Tarasiewicz wrócił do Wrocławia, by objąć Śląsk, przez pierwsze miesiące był sam – rodzina dołączyła do niego dopiero po tym, jak wyniki zaczęły potwierdzać słuszność decyzji o powrocie. W danych piłkarskich figuruje również syn Daniel, co potwierdza, że życie rodzinne zawsze było dla „Tarasia” równie ważne jak boiskowe ambicje.
Wrocław – miasto, w którym się urodził i w którym stawiał pierwsze kroki na boisku – na zawsze pozostał w jego sercu. Niezależnie od tego, ile kilometrów dzieliło go od Oporowskiej, wrocławski Śląsk zawsze był dla niego punktem, do którego wracał.
