Motocyklista szaleje we Wrocławiu: jazda na jednym kole i nodze w ruchu miejskim!

Na alei Jana III Sobieskiego doszło do sytuacji, która może kosztować motocyklistę nawet kilka tysięcy złotych mandatu i prawo jazdy. 9 sierpnia nieznany kierowca postanowił zamienić jedną z głównych arterii miasta w tor pokazowy, wykonując niebezpieczne ewolucje na oczach innych uczestników ruchu.
Co dokładnie się wydarzyło na Sobieskiego
Nagranie, które trafiło na portal „Bandyci drogowi”, dokumentuje serię niebezpiecznych manewrów. Motocyklista jechał na tylnym kole przez kilkaset metrów, a w trakcie jazdy wstawał na siedzenie pojazdu, balansując na jednej nodze. Wszystko to działo się w ruchu miejskim, w otoczeniu innych pojazdów i pieszych.
Ile może kosztować taki pokaz
Za tego typu wykroczenia kodeks wykroczeń przewiduje surowe kary. Niebezpieczna jazda może oznaczać mandat od 500 do 5000 złotych oraz od 10 do 15 punktów karnych. W skrajnych przypadkach sąd może orzec zakaz prowadzenia pojazdów na okres od 6 miesięcy do 3 lat. Dodatkowo, jeśli dojdzie do wypadku, sprawca może odpowiadać karnie za sprowadzenie niebezpieczeństwa w ruchu lądowym.
Jak policja radzi sobie z takimi przypadkami
Komisarz Wojciech Jabłoński z wrocławskiej komendy potwierdza, że funkcjonariusze już analizują materiał dowodowy. Policjanci wykorzystują nagranie do ustalenia tożsamości kierowcy oraz zbierają dodatkowe dowody. W podobnych sprawach mundurowi często współpracują z ekspertami od analizy materiału filmowego oraz sprawdzają rejestry pojazdów.
Dlaczego takie zachowania są szczególnie groźne
Jazda na tylnym kole przy prędkości miejskiej oznacza całkowitą utratę kontroli nad pojazdem w przypadku najmniejszej przeszkody. Motocyklista nie ma możliwości nagłego hamowania ani wykonania manewru unikowego. Dodatkowo, stanie na siedzeniu podczas jazdy uniemożliwia szybką reakcję na zmieniającą się sytuację drogową. W przypadku upadku, brak właściwej pozycji na motocyklu znacznie zwiększa ryzyko poważnych obrażeń.
Co mogą zrobić świadkowie takich sytuacji
Mieszkańcy, którzy są świadkami niebezpiecznych zachowań na drogach, mogą zgłaszać je bezpośrednio na komisariat lub poprzez aplikację „Moja Komenda”. Każde nagranie lub zdjęcie może pomóc w identyfikacji sprawcy, ale należy pamiętać, że dokumentowanie nie może odbywać się kosztem własnego bezpieczeństwa. Policja zachęca również do zapamiętywania numerów rejestracyjnych i przekazywania ich funkcjonariuszom.